Media o FPP

15 kwietnia 2019
Dziennik Gazeta Prawna
Nie ma pieniędzy na reformę podatkową

Manifest minister finansów w sprawie zmniejszenia opodatkowania pracy stawia słuszne diagnozy, ale trudno go traktować jak plan działań rządu – ekonomiści komentują tekst Teresy Czerwińskiej w DGP.


Szefowa resortu finansów w opublikowanym w piątek w DGP artykule zwróciła uwagę na niekorzystne w Polsce opodatkowanie dochodów z pracy. Ten klin podatkowy jest stosunkowo wysoki i mniej więcej taki sam zarówno dla niskich dochodów, jak i tych wysokich. To sprawia, że zatrudnieni, szukając sposobów na zmniejszenie tych obciążeń, często uciekają w umowy cywilnoprawne, działalność gospodarczą lub – co jest częste w przypadku niskich dochodów – w szarą strefę. Dlatego, uważa szefowa MF, czas klin zmniejszyć. „Ale jak? Wprowadzając większą progresję w przedziale dochodów z pracy między połową a 167 proc. średniego wynagrodzenia. Zmniejszanie obciążeń dla osób o relatywnie niewysokich pensjach to najkorzystniejsze rozwiązanie z punktu widzenia bodźców na rynku pracy” – napisała Czerwińska.

Ekonomiści, których poprosiliśmy o komentarze do tych zapowiedzi, zgadzają się z postawioną diagnozą: rzeczywiście opodatkowanie pracy w Polsce nie sprzyja wzrostowi aktywności zawodowej. I należy je zmniejszyć. Łukasz Kozłowski, ekspert Federacji Przedsiębiorców Polskich, uważa, że powinno to jednak dotyczyć najniższych wynagrodzeń. A samo wprowadzanie większej progresji w opodatkowaniu średnich i nieco wyższych niż średnia należy robić ostrożnie i w połączeniu z uszczelnieniem systemu podatkowego i składkowego. Chodzi o to, że jakakolwiek próba zwiększenia obciążeń wyższych płac przy pozostawieniu możliwości przejścia np. na działalność gospodarczą opodatkowana liniową 19-proc. stawką PIT i ryczałtowym ZUS-em może kończyć się arbitrażem – czyli takim dopasowaniem aktywności, żeby płacić jak najniższe podatki i składki. Według Kozłowskiego nie da się raczej uniknąć podniesienia opodatkowania dla wysokich dochodów, bo zmniejszenie klina dla najniższych wynagrodzeń oznacza spadek wpływów do budżetu. A kasa musi się zgadzać, zwłaszcza w kontekście dodatkowych wydatków wynikających z piątki Kaczyńskiego. Całość zmian byłaby trudna do udźwignięcia przez finanse publiczne, choć minister Czerwińska sugeruje, że może być kłopot z dopasowaniem wysokości klina podatkowego, które byłoby budżetowo neutralne.

– Jednak nie można poważnie mówić o takiej reformie podatkowej, która spowoduje dodatkowe pogorszenie kondycji budżetu. To musi iść w parze ze zniechęcaniem do arbitrażu, na którym budżet mógłby tracić – mówi Łukasz Kozłowski.

Więcej: https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/1408112,czerwinska-klin-podatkowy-reforma-w-podatkach.html

 arrow powrót