search
menu menu_open

Gwiezdne wojny w polskim prawie

9 grudnia 2016

Gwiezdne wojny w polskim prawie

Czy Leia dopuściła się groźby karalnej? Czy Luke był dezerterem? Czy Imperium może zażądać odszkodowania za sklonowanych szturmowców, którzy wyjątkowo niecelnie strzelają?

Łotr 1” – kolejny film z kultowej opery kosmicznej osadzonej w uniwersum „Gwiezdnych wojen” zadebiutuje w kinach już za kilka dni. Przypominając sobie poprzednie epizody wykreowanej przez George’a Lucasa sagi, można sobie uzmysłowić, że przedstawionym światem targają emocje i problemy podobne do naszych, co sprawia, iż baśń wydaje się jej fanom bardzo bliska.

Z tego też powodu zapragnęliśmy przyjrzeć się wszystkim częściom inaczej niż zwykle – pod kątem kontrowersyjnych zagadnień prawnych. Do dywagacji zaprosiliśmy specjalisatów z konkretnych dziedzin. Co nas najbardziej zaskoczyło to fakt, że eksperci bardzo zaangażowali się w dyskusję i w rozmowie z nimi szybko powstał intrygujący rozdźwięk. Z jednej strony mówili o wyimaginowanej Galaktyce, a z drugiej – w problemach Luke’a Skywalkera czy Lei Organy zauważali odbicie rodzimych kłopotów – co było pretekstem do narzekania na polskie realia i obowiązujące przepisy. (…)

Armia klonów w założeniu miała być elitarną jednostką bojową. Każdy fan „Gwiezdnych wojen” wie jednak, że szturmowcy mieli poważne problemy z celnością prowadzonego ostrzału (w przeciwnym razie saga skończyłaby się dużo szybciej). Wspomniana armia powstała w wyniku zamówienia mistrza Jedi Sifo-Dyasa, które wykonał Lama Su, premier planety Kamino. Czy wykonawca w tym przypadku mógłby ponieść odpowiedzialność za nienależyte wykonanie przedmiotu umowy?

Niestety nie udało nam się dotrzeć do kluczowej w przypadku przetargów Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia (co może wynikać z tego, że redaktor naczelny DGP nadal nie zainwestował w holoprojektor, przez co nie mogliśmy nawiązać kontaktu z informatorem). W ocenie Marka Kowalskiego, przewodniczącego zespołu ds. zamówień publicznych przy Radzie Dialogu Społecznego, kłopotem mogło być złe opisanie usługi. – To niestety bardzo powszechny problem. Zamawiający oczekują wiele od wykonawcy, ale na etapie ustalania specyfikacji przetargowej nie potrafią właściwie wyartykułować swoich oczekiwań – wyjaśnia Kowalski. W efekcie często pomiędzy stronami dochodzi do konfliktu, gdy dostarczany towar okazuje się niesatysfakcjonujący. – Gdyby opis modelowego szturmowca był wyczerpujący, zapewne udałoby się uniknąć wszelkich problemów – twierdzi ekspert. Inna rzecz, że Lama Su na swoją obronę mógłby wykazywać, że klony powstały z kodu DNA Jango Fetta, znanego mandaloriańskiego łowcy nagród, więc nie odpowiadają za jego umiejętności. Przy okazji warto wskazać, że problem niewłaściwie wykonanego zamówienia dotyczy również pierwszej Gwiazdy Śmierci znanej z IV epizodu „Gwiezdnych wojen”. Trudno uznać za rzetelnego wykonawcę, który mając za zadanie stworzenie najpotężniejszej bojowej stacji kosmicznej, dostarczył towar, który można było zniszczyć przy pomocy skromnego X-Winga.

Więcej:

http://www.prawnik.pl/prawo/prawo-w-praktyce/artykuly/1000302,gwiezdne-wojny-w-polskim-prawie.html

Źródło: Prawnik.pl