search
menu menu_open

Koniec z płaceniem groszy za zlecenia

2 stycznia 2017

Koniec z płaceniem groszy za zlecenia

Redukcja zatrudnienia, wzrost szarej strefy, więcej umów o dzieło — takich skutków minimalnej stawki za usługi obawiają się eksperci.

Koniec z dowolnością w wynagradzaniu zleceniobiorców i osób na tzw. samozatrudnieniu, przynajmniej w jego najniższym wymiarze. Od stycznia tego roku to przyjęte ustawowo minimum wynosi 13 zł brutto za godzinę pracy. Inspekcja pracy widzi w tym szanse na ograniczenie nadużyć, przedstawiciele biznesu spodziewają się redukcji zatrudnienia i zwiększenia szarej strefy. Mają też wątpliwości co do interpretacji przepisów wprowadzających wspomnianą stawkę.


Zapłata w formie pieniężnej



Do naszej redakcji płyną m.in. pytania, czy wspomnianą kwotę należy stosować do każdego zleceniodawcy, czy tylko do tych, którzy zarobkują wyłącznie u jednego pracodawcy. W żadnym artykule znowelizowanej ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę, w której pojawiła się ta stawka, tego rodzaju zastrzeżeń nie ma. Od 1 stycznia obowiązuje ona przy wypłacaniu należności dla osób pracujących na podstawie umowy-zlecenia oraz umów o świadczenie usług, czyli na tzw. samozatrudnieniu lub rozliczanych na podstawie wystawianych faktur. Ustawa przewiduje wyłączenia spod tej zasady, ale ich katalog nie dotyczy osób, lecz rodzaju usług wykonywanych na podstawie umów cywilnoprawnych.

— Ustawa wprowadza minimalną stawkę za każdą godzinę i nie ma znaczenia, czy wynagrodzenie na umowie będzie określone za pomocą stawki godzinowej, dziennej czy miesięcznej. Zgodnie z przepisami powinno ono być tak ustalone, aby jego wysokość za każdą godzinę wykonywania zlecenia lub usługi nie była niższa od wysokości minimalnej stawki, czyli 13 zł na godzinę brutto — wyjaśnia Natalia Bogdan, prezes zarządu agencji pracy Jobhouse. Z ustawy wynika też zakaz zrzeczenia się prawa do minimalnego wynagrodzenia oraz przeniesienia go na inną osobę, nakaz zapłaty w formie pieniężnej oraz zasada, że w przypadku umów zawartych na dłużej niż miesiąc należność w wysokości wynikającej z minimalnej stawki godzinowej powinna być wypłacana co najmniej raz w miesiącu.


Pod lupą inspekcji pracy



Ustawodawca postanowił jednocześnie kontrolować wywiązywanie się z nowego obowiązku. Godziny wykonywania umowy-zlecenia lub świadczenia usług muszą być ewidencjonowane, przy czym stronom pozostawiono swobodę co do potwierdzania przepracowanego czasu.

— Ustalenia w tej sprawie powinny być zapisane w umowie, a jeśli nie, wówczas zleceniobiorca lub osoba świadcząca usługę przedłoży zleceniodawcy, pisemnie lub elektronicznie, wykaz godzin przed terminem wypłaty wynagrodzenia. Nowelizacją ustawy wprowadzono również obowiązek przechowywania dokumentacji związanej z wykonywaniem umów cywilnoprawnych, których dotyczy minimalna stawka godzinowa. Zleceniodawca musi ją posiadać przez okres 3 lat — wyjaśnia Natalia Bogdan.

Pracodawców i przedsiębiorców czekają kontrole Państwowej Inspekcji Pracy (PIP). Będzie ona sprawdzać, czy firmy wynagradzają zleceniobiorców i usługobiorców nie gorzej, niż to wynika z ustawowej stawki. To nowe zadanie inspekcji wpisano do znowelizowanej ustawy o PIP, uprawniając ją do wydania kontrolowanemu polecenia w sprawie wypłacenia należności w prawidłowej wysokości. Kontrole mogą być przeprowadzane bez uprzedzenia, o każdej porze dnia i nocy.

— Zwróciliśmy się o możliwość zwiększenia naszych kadr i rząd to zaakceptował. Będzie 59 dodatkowych inspektorów pracy, którzy mają przeprowadzać kontrole wypłacania wynagrodzeń dla zleceniobiorców — mówi Roman Giedrojć, główny inspektor pracy (GIP). Szef inspekcji pracy uważa wprowadzenie minimalnej stawki za zlecenia za dobry kierunek.

— W swojej praktyce spotykałem się ze stawkami na żenująco niskim poziomie — nawet 25 groszy za 40 godzin, a 5,90 zł za następne. Jednocześnie przypomnę, że PIP od wielu lat postuluje uproszczenie systemu przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę, gdy ta pierwsza nosi znamiona stosunku pracy — i chce dać do tego oręż inspektorowi pracy. Myślę, że nowy wymóg wynagradzania co najmniej 13 zł za godzinę może temu sprzyjać. Zmiana umowy będzie mniej bolesna dla zleceniodawcy, bo nie będzie musiał podnosić stawki z 3 zł czy 5 zł do 13 zł, bo taką mniej więcej kwotę trzeba będzie zapewnić na umowie o pracę — ocenia Roman Giedrojć.

W programie działań PIP na 2017 r. przewidziano 2 tys. kontroli wypłacania wynagrodzeń za zlecenia czy usługi tzw. samozatrudnienia. — Pierwsze kontrole pokażą, na ile możemy być skuteczni. Te przepisy powinny zwiększyć naszą efektywność i być może będzie łatwiej nam ocenić, czy dana umowa nie powinna być stosunkiem pracy — prognozuje Lidia Szmit, dyrektor departamentu planowania, analiz i statystyki GIP.

Więcej:

https://pulsbiznesu.pb.pl/premium/4652916,6621,koniec-z-placeniem-groszy-za-zlecenia

Źródło: Puls Biznesu