Media o FPP

2 grudnia 2016
Wyborcza.biz
Rząd wprowadził minimalną płacę 13 zł za godzinę. Szpitale nie mają na nią pieniędzy

Na styczniowe podwyżki minimalnych wynagrodzeń źle przygotowana jest administracja publiczna. Najgorzej jest w szpitalach: niemal co piąty nie ma pieniędzy na zwiększone koszty pracy pracowników ochrony czy sprzątania i odmawia renegocjacji umów z firmami zewnętrznymi. Burzą się też lepiej wykwalifikowani pracownicy ochrony, którzy do tej pory zarabiali "dobrze", czyli 13 zł brutto za godzinę.


Trwa próba sił pomiędzy firmami z branży ochrony i sprzątania a jednostkami administracji publicznej. Od 1 stycznia 2017 roku miesięczna płaca minimalna wzrośnie do 2 tys. zł brutto, a osoby pracujące na umowę-zlecenie i osoby samozatrudnione - pracujące w warunkach analogicznych do pracy etatowej, pod nadzorem, w wyznaczonym miejscu i czasie - nie będą mogły zarabiać mniej niż 13 zł brutto za godzinę.



Wprowadzenie minimalnej stawki godzinowej miało postawić tamę rażąco niskim wynagrodzeniom przede wszystkim w branży usług ochrony i sprzątania, w której powszechne są stawki w wysokości 5-7 zł za godzinę.



Okazuje się jednak, że do wdrożenia w życie nowego prawa najbardziej nieprzygotowana jest administracja publiczna, a więc największy odbiorca tego typu usług.



Zgodnie z nowymi przepisami firmy zewnętrzne mają prawo do renegocjacji trwających umów i powiększenia ich o kwotę, jaką od stycznia zgodnie z ustawą będą musieli dodać do wynagrodzeń pracowników. W środę 30 listopada minął ostateczny termin renegocjowania umów z miesięcznym wypowiedzeniem. Tam, gdzie firmy nie dogadały się z zamawiającymi, umowy przestają obowiązywać. Został jeszcze tylko miesiąc na podpisanie nowych.



- Część zamawiających po prostu odmówiła renegocjacji i zamierza kredytować się firmami zewnętrznymi. To uderzy i w firmy, i w pracowników, którym przecież ta ustawa miała służyć - mówi Michał Kulczycki, szef NSZZ "Solidarność" Pracowników Ochrony, Cateringu i Sprzątania.



Szpitale grają va banque

 

Jak mówi Kulczycki, najgorsza sytuacja jest w szpitalach. - Około 15-20 proc. z nich zagrało va banque i odmówiło negocjacji - mówi Marek Kowalski, prezes Polskiej Izby Gospodarowania Sprzątaniem i ekspert Konfederacji Lewiatan. - A przecież firmom chodzi wyłącznie o urealnienie kwoty umowy o zwiększone koszty pracy. Nie ma mowy o naszym dodatkowym zysku.



Firmy z branży zdają sobie sprawę, że szpitale - posiadające już w sumie 10 mld zł długów - nie są winne. Ale boją się, że w efekcie - musząc dopłacać do zleceń - same popadną w kłopoty.

 

Więcej: http://wyborcza.biz/biznes/1,147666,21054232,rzad-wprowadzil-minimalna-place-13-zl-za-godzine-szpitale-nie.html

 arrow powrót